Zwiastun ciąży u mojej córki, pojawił się 3 dni przed testem. Wyjęłam płótno i zaczęłam malować. Malowałam jak szalona - co nie wiedziałam.
Czułam potrzebę tworzenia. Życie nauczyło mnie słuchania własnej intuicji. Pędzle same wybierały kolory. Nagle poczułam stop. Siadłam na przeciw namalowanego obrazu i znieruchomiałam. Zobaczyłam postać Anioła trzymającego w reku zawiniątko - kształtujące się dzieciątko. Zawołałam córkę i posłałam ją do apteki po test ciążowy.
Córka była w ciąży.
Po 3 miesiącach poczułam podobne uczucie , nakaz malowania.tym razem na obrazie widniało dzieciątko w kołysce i ....zostawiam interpretacje czytelnikom bloga.
Dawno, dawno temu, kiedy świat był inny, nie lepszy nie gorszy, po prostu inny, zaczęłam malować. Miałam wówczas 16 lat. Malowanie sprawiało mi radość. Czułam się wolna, to był inny świat, bez zmartwień, stresów, świat pełen radości. Ten świat stał się moją pasją.
Malowałam jak szalona. Odpoczywałam, malując. Pędzle, płótna i farby stały się moim towarzyszem. Nie byłam zmęczoną, wręcz wypoczęta. Malowanie było dla mnie prawdziwą medytacją.
Oddałam się cała mojej pasji, dzięki niej przetrwałam bardzo trudne lata. Dziękuję Bogu za dar.